Komiksowa biografia twórcy mormonizmu

Jednym z postanowień czytelniczych, jakie powziąłem na ten rok, był powrót do komiksów w szerokim tego terminu znaczeniu non-fiction. Póki co idzie mi to tak sobie, właściwie to człapie, niemniej – człapie.

Pewnym paradoksem jest to, że z postanowieniem człapię, zamiast iść, a tym bardziej biec, ze względu na dobrodziejstwo urodzaju w temacie potencjalnych lektur – jest ich tak dużo, że gdy rozważam, po co sięgnąć, to rozważam, rozważam, rozważam i ostatecznie nie mogę się na nic zdecydować.

Niedawno jednak z pomocą w wyborze przyszedł mi Podkast amerykański. Pośrednio, bo w końcu nadrobiłem trzyczęściowy materiał o Mormonach i stwierdziłem, że skoro mam temat na świeżo, to sięgnę po komiks Joseph Smith and the Mormons Noaha Van Scivera.

Pozycję tę miałem odnotowaną w roboczej głowo-liście „komiksy non-fiction do sprawdzenia” od dłuższego czasu, ale miałem też przeczucie, że zanim po nią sięgnę, powinienem odświeżyć temat mormonów, którym, owszem, trochę się interesowałem, ale ponad dekadę temu. Fajnie więc się złożyło z podcastem.

Joseph Smith and the Mormons to solidna cegła. Blisko 450 stron właściwego komiksu, uzupełnione o kilkanaście stron odautorskich paratekstów, z komentarzem, bibliografią, słownikiem i źródłami cytatów.

A przy tym kawał życia autora włożony w projekt. Komiks ukazał się w 2022 roku (nakładem wydawnictwa Abrams, nota bene, mającego w ofercie sporo wartych uwagi komiksów non-fiction), a prace nad nim Van Sciver rozpoczął ponad dekadę wcześniej.

Van Sciver wielokrotnie wspominał, że przedsięwzięcie to było dla niego ważne ze względów osobistych. A to dlatego, że jego rodzina należała do Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich (co więcej: jednym z jego przodków był Edmund Lovell Ellsworth, jednego z jego wczesnych prominentnych członków), ale po tym, jak jego rodzice rozwiedli się, gdy miał 12 lat, jego matka opuściła wspólnotę, odciągając od niej syna. Będąc już starszym, Van Sciver chciał dowiedzieć się, o co właściwie chodziło w tym mormonizmie.

Joseph Smith and the Mormons to efekt solidnego researchu, a przy tym próba – jak twierdzi Van Sciver – możliwie obiektywnego spojrzenia na Smitha jako człowieka i twórcę ruchu religijnego. Stąd decyzja autora, by nadnaturalne elementy biografii Smitha i dziejów założonego przez niego kościoła przedstawić w komiksie w formie relacji zdawanych innym przez osoby, które miały doświadczyć tych sytuacji.

Van Sciver wspominał, że jego komiks rozczarował zarówno osoby, które spodziewały się po nim ataku na mormonizm, jak i te, które oczekiwały, że będzie on jego obroną czy wręcz propagandą. Swoje podejście do tworzenia biografii Smitha sam scharakteryzował jako próbę opowiedzenia jej w możliwie bezpośredni sposób, by każdy czytelnik mógł wyciągnąć z niej własne wnioski. Cóż… Fanem takiej retoryki nie jestem, ale autor ma do niej prawo.

Może kiedyś najdzie mnie fantazja, by rozwinąć tę myśl, a nawet napisać coś więcej o samym komiksie, ale póki co zostawię Was z okładką i dwunastoma przykładowymi planszami. Kto wie? Może kogoś zachęcą do sprawdzenia. Może.

Dodaj komentarz