Wróciłem niedawno do wspaniałego komiksu/eksperymentu Matta Maddena pod tytułem 99 Ways to Tell a Story: Exercises in Style z 2005 roku. A dziś pomyślałem, że znajdzie się tu przynajmniej kilka osób, które projekt może zainteresować. Rzecz jasna – jeśli go nie znają.
Madden podjął się przeniesienia na grunt komiksu eksperymentu literackiego, który ponad pięćdziesiąt lat wcześniej zrealizował w książce Exercices de style Raymond Queneau (książka ukazała się w Polsce w 2005 roku jako Ćwiczenia stylistyczne, w przekładzie Jana Gondowicza).
Tak jak Queneau, Madden wymyślił krótką, prostą historyjkę, a następnie opowiedział ją na 99 różnych sposobów.
W przypadku francuskiego pisarza była to opowiastka o dwóch przypadkowych spotkaniach, czy raczej – minięciach się, z nieznanym mu mężczyzną (najpierw w autobusie, później na dworcu). W komiksie natomiast jest to scenka, w której Madden odchodzi od laptopa, by wziąć coś w lodówki, lecz po drodze rozprasza go pytanie jego żony o godzinę, przez go, gdy komiksiarz staje przed lodówką, nie pamięta, co chciał z niej wziąć.
Historyjkę tę Madden przedstawia na początku komiksu, zaraz po przedmowie, w jej domyślnej, wzorcowej postaci (nazywa tę wersję „Template”) – pozornie neutralnej stylistycznie i narracyjnie, choć tak jak i on wiemy, że już ta wersja jest efektem licznych wyborów kreatywnych. A następnie eksperymentuje z tym pomysłem, na różne sposoby – opowiada dokładnie tę samą historię w różny sposób (z perspektywy bohatera, jego żony, lodówki; w ośmiu kadrach, w jednym, w trzydziestu; wyłącznie w poziomych lub pionowych kadrach), bierze oryginalny układ karów i dialogi, by opowiedzieć inną historię, stylizuje historyjkę na różne gatunki i twórców (komiks grozy z lat 50. ubiegłego wieku, manga, romans, Rodolphe Töpffer, Robert Crumb, Jack Kirby, George Herriman).
Wspaniała to rzecz. Jeśli macie wątpliwości, to możecie przekonać się na podstawie załączonych plansz – templatki i piętnastu wariacji.















