Jak być może wiecie, wydawnictwo specjalizujące się w skrajnej formie komiksowego peerelsploitation (znaczy: Polish Comic Art) rusza z kolekcją „Legendy komiksu polskiego”. I na start wybrało wydany pierwotnie w 1975 roku i nigdy dotąd nie wznawiany komiks Od Walii do Brazylii z rysunkami Grzegorza Rosińskiego.
Ciekawy to wybór, nie powiem, bo jedyne, co jest legendarnego w tym komiksie, to to, że był (i jest) legendarnie chujowy.
Ale ja nie o tym. Tylko o grafice promującej kolekcję. A konkretnie: o jej fragmencie wskazującym na to, że jednym z kolejnych tytułów w serii (już wiadomo, że drugim) będzie inny komiks zilustrowany przez Rosińskiego – O Smoku Wawelskim i królewnie Wandzie.

Ewidentnym jest, że wszystkie ilustracje okładkowe wykorzystane w tej grafice, „restaurował” ejaj. Co w przypadku fragmentu okładki O Smoku Wawelskim i królowej Wandzie doprowadziło do tego, że Wanda nie tylko ma inne rysy twarzy i bardziej zawziętą minę niż na oryginalnej ilustracji, ale i z jej stopą stało się coś, przez co w jej epoce mogłaby się dorobić przydomku Chroma.
Oto bowiem na oryginalnej ilustracji okładkowej nie widać stopy Wandy, którą ejaj dorobił. Tyle tylko, że mądro-głupi ejaj nie wziął pod uwagę tego, że na ilustracji Wanda jedzie na koniu w siodle damskim, czyli z obiema nogami po boku konia (technicznie obie nogi powinny być wtedy po lewej, a nie prawej, ale o to mniejsza). No i wygenerował jej stopę równolegle do boku konia. Co oznacza, że stopa Wandy jest przekręcona o 90 stopni w lewo względem jej łydki.
No, ładny do hołd dla Rosińskiego. Powiedziałbym, że taki chujowy. Ale może to taka koncepcja marketingowa. By ta „restauracja” i cała grafika promocyjna korespondowały z jakością pierwszego komiksu w kolekcji.
Wpis pojawił się na fanpejdżu 13 sierpnia 2026 roku.