Podczas niedawnego wywczasu w Brugii (o którym wspominałem, pokazując tu zdjęcia ze sklepu komiksowego De Striep Promo) wyskoczyliśmy do Brukseli. A konkretnie do Belgijskiego Centrum Komiksu. Bo skoro z Brugii do Brukseli jedzie się pociągiem godzinę, to aż żal było nie skorzystać z okazji.


Zajrzeliśmy na wszystkie wystawy stałe i tymczasowe. O jednej z wystaw tymczasowych napiszę co nieco w przyszłości, a dziś skupię się na stałych. A te są cztery.
Najważniejszą z perspektywy działalności muzeum jest wystawa „Wiek belgijskiego komiksu”, poświęcona, jak nietrudno domyślić się po tytule, historii komiksu belgijskiego. Znajdziecie na niej m.in. sylwetki belgijskich twórców komiksowych (krótki biogram oraz po jednym kadrze lub jednej planszy z ich twórczości), okładki co ważniejszych albumów i magazynów komiksowych, opatrzone zwięzłymi, dobrze opracowanymi opisami, pozwalającymi poznać ich rolę w dziejach tamtejszego komiksu, i ekspozycje tematyczne (np. komiks w reklamie czy filmowe adaptacje komiksów). Bardzo fajnym elementem wystawy jest multimedialna prezentacja, na której ukazane są dla poszczególnych lat najważniejsze wydarzenia z zakresu belgijskiego komiksu, jak i szerszej historii.














Druga duża stała wystawa nosi tytuł „Sztuka komiksu”. Na niej z kolei można zapoznać się z poszczególnymi etapami prac nad komiksem i różnymi sferami działalności branży komiksowej – od scenariusza, rysunku, tuszowania i kolorowania, przez wydawanie, po licencjonowanie komiksowych marek do eksploatacji w innych mediach. Każdy przystanek składa się z tablicy informacyjnej oraz ilustrujących zagadnienie eksponatów (scenariusze, szkice, plansze itp.). Tuż obok mieści się sekcja poświęcona gatunkowej różnorodności komiksu, w której do poszczególnych gatunków przyporządkowane są plansze z odpowiadających im tytułów (ciekawostka, zdziebko polskoakcentowa: sekcja „Biografia” ilustrowana jest kadrami z komiksu Wybór, wydanego u nas przez Kosa Kulturalna).






Pozostałe wystawy to „Narodziny komiksu”, poświęcona formom protokomiksowym i wczesnym komiksom, oraz niewielka wystawa o komiksie „Little Nemo”, a konkretnie o projekcie Le Réveil de Little Nemo, czyli albumowi, w którym współcześni twórcy złożyli hołd wybitnemu komiksowi Winsora McCaya (dla mnie: najmniej ciekawa).


Stałym elementem muzeum są duże figury przedstawiające postaci z frankofońskiego komiksu, a także, z jakiegoś względu, tytułowego bohatera anime Szkarłatny pilot (Kurenai no buta, 1992, Hayao Miyazaki).




Poza tym w muzeum mieści się również duży sklep, ten jednak był dla mnie rozczarowujący, ponieważ można kupić w nim tylko komiksy (głównie w lokalnym narzeczu, ale było także kilka pozycji anglojęzycznych) oraz merch. Niestety muzeum nie ma w ofercie katalogów ze swoich wystaw. Sprzedawczyni wyjaśniła mi, że wynika to z tego, że z perspektywy muzeum nie ma sensu ich tworzyć, ponieważ wystawy się zmieniają, więc katalogi szybko byłyby nieaktualne. Absolutnie nie kupuję tej logiki, ale nie moje małpy, nie mój cyrk.
Jeśli nadarzy Wam się okazja, by odwiedzić muzeum, to zachęcam.