„Krew dziewicy” – jeden z komiksów 2026 roku (a mamy dopiero styczeń)

Jestem osobą z natury zbyt roztrzepaną, by robić coroczne podsumowania najlepszych rzeczy, jakie przeczytałem czy obejrzałem. Ale…

…gdybym miał za dwanaście miesięcy zrobić wykaz najlepszych komiksów wydanych w Polsce w 2026 roku, to byłoby mi o tyle łatwiej, że murowanego kandydata do pierwszej dziesiątki, a najpewniej i do pierwszej piątki, mam już teraz.

A mowa o albumie Krew dziewicy Sammy’ego Harkhama, który do naszego kraju ściągnęła Kultura Gniewu.

Nie minęły jeszcze dwa tygodnie nowego roku, a jedna dziesiąta wykazu załatwiona. Fajnie, co nie?

Technicznie rzecz biorąc, komiks jeszcze się nie ukazał, ponieważ będzie miał premierę 24 stycznia, ale jego lekturę mam już za sobą. A to dlatego, że elektroniczną wersję polskiego wydania udostępnił mi jakiś czas temu Szymon Holcman, pisząc, że ma coś, co powinno mi się spodobać. I miał rację. Trafił, kurde. Oj, trafił.

Krew dziewicy to komiks publikowany pierwotnie w formie seryjnej, na łamach autorskiej antologii Harkhama „Crickets” – od numeru 3. z 2010 roku do 8. z 2022 roku (jeden epizod ukazał się też w Crickets Color Special). W 2023 roku w USA ukazało się, nakładem Pantheon Books, wydanie zbiorcze, na bazie którego przygotowano edycję polską.

Komiks Harkhama kojarzyłem wcześniej w wyrywkach. A właściwie to z jednego wyimka – kilka lat temu trafił mi w ręce czwarty numer „Crickets”, zawierający drugi epizod Krwi dziewicy. Pamiętam, że pomyślałem wtedy (co w okolicach) „Kurde, dobre to”, i zechciałem poznać całość. Ale jakoś rozeszło się po kościach. A teraz w końcu pojawiła się okazja.

Nie pytałem Szymona, dlaczego uznał, że spodoba mi się akurat ten komiks, ale podejrzewam, że ze względu na to, że zna moje zainteresowania filmowe (Szymonie, w razie czego daj znać w komentarzu, czy dobrze obstawiam). Jeśli faktycznie tak było, to trafił. A jeśli powód był inny… to i tak trafił (trafił, kurde, oj, trafił).

Bo moje filmowe serce bije między innymi do kina eksploatacji, zwłaszcza tego z lat 60. i 70. ubiegłego wieku. A o nim w dużej mierze jest Krew dziewicy.

Akcja komiksu Harkhama rozgrywa się na przestrzeni kilku tygodni 1971 roku w środowisku filmowym w Los Angeles (co do zasady, ponieważ na chwilę przenosi się do Auckland, a kolorowy segment opowiada o Hollywood okresu kina niemego i klasycznego). Ale nie w blichtrze wielkich wytwórni i gwiazd rywalizujących o Oscary, lecz w sektorze produkcji eksploatacyjnej. Główny bohater pracuje (początkowo jako montażysta zwiastunów, później udaje mu się sprzedać scenariusz, w końcu zaś dostaje szansę na reżyserię) dla producenta filmowego, w którym trudno byłoby nie dopatrzyć się odpowiednika Rogera Cormana.

Perypetie związane z realizacją filmu Krew dziewicy (stąd tytuł komiksu) łączą się z problemami w związku głównego bohatera – większość historii ukazana jest z jego perspektywy, ale jeden epizod poświęcony jest niemal w całości jego żonie.

Rozbijanie komiksu Harkhama na komponent obyczajowy i filmowy jest z pewnością dla niego krzywdzące, ponieważ te dwa aspekty Krwi dziewicy (a także inne: opowieść o klasycznym Hollywoodzie i o doświadczeniu Holokaustu z perspektywy matki żony bohatera) stanowią spójną całość, ale nie będę ukrywał – największej frajdy dostarczył mi filmowy aspekt tego komiksu (bo obyczajówka do lekkich nie należy).

Sądzę, że jeśli lubicie komiksową obyczajówkę, to Krew dziewicy nie zawiedzie Was, nawet jeśli niegdysiejsze kino eksploatacyjne (a w szerszej perspektywie: gatunkowe), nie leży w obszarze Waszych zainteresowań. Ale jeśli leży… Łoł. Pędźcie zamówić ten komiks!

Jest to rzecz wypchana nawiązaniami do tego kina. Przyjmującymi różne formy: a) niektóre filmy są w Krwi dziewicy wskazywane bezpośrednio, z tytułów, czy to w dialogach czy jako element świata przedstawionego), b) inne filmy, a także osoby i wydarzenia, nie są przywoływane otwartym tekstem, ale można wywnioskować, o co lub kogo chodzi, c) jeszcze inne zaś, i tych jest najwięcej, stanowią fikcjonalne odpowiedniki autentycznych tytułów, osób i trendów filmowych.

Wyłapywanie tych odniesień i nawiązań to prawdziwa frajda. Mam plan, by w najbliższych dniach pokazać Wam kilka takich rzeczy. A tymczasem zostawiam Was z przykładowymi planszami.

Wpis pojawił się na fanpejdżu 12 stycznia 2026 roku.

Dodaj komentarz