Nieortodoksyjna komiksowa adaptacja „Odysei”

Wczoraj wróciłem po latach do komiksowej adaptacji Odysei autorstwa Jacques’a Loba i Georges’a Picharda. Adaptacji pod względem przedstawionych w niej wydarzeń i ich kolejności dość wiernej, lecz z twistem. Jest to bowiem wizja tej historii mocno dänikenowska. Znaczy: helleńskie bóstwa są w niej kosmitami, a wszelkie nadnaturalne elementy historii tłumaczy się pozaziemską zaawansowaną technologią. A żeby było jeszcze ciekawiej – stylówy bóstw są nieziemskie (wink, wink).

Nieco ponad stustronicowy komiks publikowany był początkowo – od 1968 roku – w formie seryjnej (pod tytułem Ulysse). W latach 1974-1975 we Francji ukazały się dwa wydania zbiorcze, w których zebrano całą historię. Anglojęzyczna wersja pierwszego tomu została wydana w USA w 1978 roku pod szyldem „Heavy Metal Presents” (już jako Ulysses). Amerykańscy czytelnicy na całość musieli czekać do 1992 roku, kiedy to NBM Publishing wypuściło oba tomy w linii wydawniczej Eurotica (w nowym przekładzie). O ile wersja od NBM była, jak i oryginalna, czarno-biała, o tyle w wydaniu Heavy Metal na komiks naniesiono kolory.

W Polsce komiks jak dotąd się nie ukazał (i raczej wątpię, by miał kiedykolwiek się ukazać, choć kto wie?). W ogóle zresztą jak dotąd wydano u nas żadnego tytuł współtworzonego przez Picharda, jednego z mistrzów francuskiego komiksu erotycznego. Lob miał nieco więcej szczęścia – w 2020 roku nakładem wydawnictwo Kurc ukazał się pierwszy tom serii Snowpiercer (Le transperceneige), do którego napisał scenariusz (kontynuacje, tworzone już po jego śmierci, miały innych scenarzystów).
Powrót do „Odyseusza” (że tak sobie spolszczę tytuł) był bardzo przyjemny. Ponownie bawiłem się jak prosię, delektując się tym, jak Lob i Pichard przetworzyli tę historię. A także samymi planszami Picharda (choć z jego rzeczy wciąż najbardziej lubię Paulette).

Na załączonych planszach możecie zobaczyć, jak prezentuje się komiks. Dobrałem je tak, by było jak najwięcej postaci z Odysei w wariancie kosmicznym.

Dodaj komentarz